data publikacji

Już po raz drugi biuro-kreacja gościła w chińskim Kantonie – na zaproszenie targów CIFF.

Beijing Lu (Beijing Road) - największy deptak handlowy w Kantonie | Fot. Marzena Szulc

W czasie 4-dniowego pobytu – poza zwiedzaniem największych targów mebli biurowych na świecie – udało się oczywiście wygospodarować sporo czasu, aby na spokojnie rozejrzeć się po mieście.

Kanton (po chińsku Guangzhou) to ok. 15-milionowe miasto, położone na południowo-wschodnim krańcu Chin (blisko stąd do Hong-Kongu, także do Wietnamu czy na Filipiny). Przy tym gigancie Warszawa wydaje się niewielką, umiarkowanie zaludnioną i dość rzadko zabudowaną miejscowością. Sam przejazd autobusem z hotelu (położonego w północnej części centrum miasta) do wielkiego kompleksu Canton Fair, umiejscowionego w Pazhou nad Pearl River – zajmował blisko godzinę…

Jak wyglądały tegoroczne targi? Więcej o tym tutaj: Targi CIFF 2016: office trendy

Dlatego też o wiele wygodniejsze było poruszanie się po mieście metrem – było 8 linii, bardzo dobrze oznaczonych (napisy stacji także po angielsku, uff…). Koszt 3-dniowej karty na metro to zaledwie 50 RMB (ok. 27 zł) – i można było jeździć i przesiadać się, ile dusza zapragnie. Jedna z linii metra prowadziła zresztą do terminalu portu lotniczego Bayun – z peronu wystarczyło schodami ruchomymi wjechać prosto do hali odlotów. Wygodnie i praktycznie, w dodatku o wiele taniej, niż taksówką.

W zeszłym roku byłam pod wrażeniem mnóstwa wieżowców, mających przeciętnie po 30-40 pięter. Były to nie tylko budynki biurowe, ale przede wszystkim mieszkania – gigantyczne, kilkudziesięciopiętrowe, często zakończone w dość orientalny sposób… Ale skandynawska prostota formy zdecydowanie nie jest tu zbyt popularna, przeważa raczej egzotyczny miks stylów i kolorów, ozdób. Ale taka przecież właśnie jest Azja.

Widać to było świetnie na Beijing Road – największym deptaku handlowym w mieście. Tu właśnie wykonanych została większość ze zdjęć, zamieszczonych w galerii poniżej.

Przy deptaku Beijing Road było mnóstwo sklepów odzieżowych i obuwniczych (nieznanych na ogół w Europie marek), kilka domów towarowych i handlowych (z ofertą wiodących firm kosmetycznych, takich jak np. ukochana przez Azjatki Chanel). W tym roku hitem sprzedaży było obuwie sportowe firmy New Balance (można było znaleźć zarówno oryginały, jak i wiele podróbek).
No a jeśli o podróbkach mowa, to amatorów tańszych odpowiedników kultowych marek i produktów (takich jak torby Louis Vuitton, Chanel, Burberry, okulary Ray Ban, Armani, plus oczywiście luksusowe zegarki) zwabiał uparcie starczy pan Chińczyk, który na zalaminowanych kartkach pokazywał ofertę dostępnych produktów i z zachęcającym okrzykiem „cziper, cziper!” (zapewne chodziło o korzystne ceny) zapraszał do pobliskiej bramy…

Od głównego deptaku odchodziło w bok kilka uliczek, przy których mieściły się wyłącznie przybytki gastronomiczne – na ogół malutkie lokale na kilka stolików (lub ze stolikami na zewnątrz), lub wręcz złożone z 2-3 kociołków, ustawionych bezpośrednio przy chodniku. Pachniało bosko, ale jako osoba nie znająca chińskiego obawiałam się skorzystać z oferty gastronomicznej, nie będąc pewna, czy dostanę potrawę z wołowiny, wieprzowiny, ślimaka lub psa… Oferta i cennik – wypisane były jedynie po chińsku, a znajomość choćby „basic english” przez sprzedawców – zerowa. Nie ma się co dziwić, skoro podobnie jest np. w banku państwowym.

Ale jeśli wiemy, dokąd chcemy trafić i jak się tam dostać – nie ma już problemu. Miasto jest czyste, bezpieczne, a zwiedzane jest bardzo przyjemne dzięki doskonałemu klimatowi. Można powiedzieć, że wiosna i lato panuje tam przez cały rok, średnia roczna temperatura wynosi bowiem 21-29 stopni C. Przy częstych opadach i dużej wilgotności powietrza – przez okrągły rok jest zielono. Stąd cudowne parki miejskie (jest ich kilka) – gdzie na kwitną orchidee i wiele innych okazów. Dla zziębniętego przybysza z Polski – to prawdziwy klimatyczny raj na ziemi :)

Marzena Szulc | biuro-kreacja.info


Nasze wrażenia z ubiegłorocznej wizyty:

Biuro-kreacja w Chinach!

Kilometry hal i... chińskie księżniczki

 

 

 

 

1 1 1 1 1 1 1 1 1 1
4.9