data publikacji

Budynek Ikara w centrum Gliwic zna każdy mieszkaniec. Od blisko 90. lat mieścił się tam dom handlowy, a od niedawna kamienica jest siedzibą nowoczesnej firmy – Centrum Rozwoju oprogramowania Hybris Software.

Biuro Hybris Software mieści się na pięciu poziomach i robi wrażenie otwartą przestrzenią i nowoczesną aranżacją, która doskonale komponuje się ze ścianami ze starej, szlachetnej cegły. Całość dopełniają żywe, zielone ściany działowe, pokryte sześcioma tysiącami roślin.

Czy dostosowanie blisko stuletniego budynku do potrzeb nowoczesnej firmy IT było zadaniem prostym? O tym rozmawiamy z projektantami, twórcami koncepcji architektonicznej biura: DOMINIKĄ TRZCIŃSKĄ i MICHAŁEM KOTŁOWSKIM z katowickiej pracowni SUPERPOZYCJA ARCHITEKCI.

Które to już biuro, zaprojektowane przez Waszą pracownię?

Szóste lub siódme. Dobrze się czujemy w takich klimatach. Mamy szczęście do adaptacji zastanych powierzchni. Myślę, że ważna jest tu umiejętność docierania do sedna budynków, które przez lata obrastają i narastają bez ładu i składu. Z jednej strony open space, a z drugiej potrzeby informatyków, którzy potrzebują przestrzeni dla spokojniejszej pracy, kreacji…
Rzeczywiście, musieliśmy spełnić specyficzne wymagania dla biura branży IT, która charakteryzuje się swoimi wymaganiami. Wytyczną dla zaprojektowania tego biura był program, który obejmował zależności miedzy firmą, grupami, poszczególnymi działami i departamentami, relacją zarządu, uwzględniając całą organizację i specyfikę pracy. Taka firma nie działa według standardowych zasad. Tak to w skrócie można ująć.

Informatycy pracują nad projektami samodzielnie czy w zespołach?

Tworzą grupy, które się często zmieniają, w związku z czym muszą mieć biuro bardziej elastyczne. To biuro ma duży potencjał , można je w każdej chwili łatwo przearanżować. I to była jedna z kluczowych wytycznych przy projekcie. Dlatego wiele ścian jest mobilnych - można je przestawiać, dostosować do zmieniających się wymagań. W biurze obecnie jest 160 stanowisk pracy, ale jest potencjał do stworzenia więcej stanowisk pracy - bo nikt nie wie, ile będzie ich potrzebnych za pół roku lub za rok. Oczywiście nie może się to stać kosztem utraty komfortu pracy – w tej branży ludzie nie chcą pracować w nieprzyjaznych, ciasnych biurach.

Czyli pracownicy z tzw. pokolenia Y, którzy do pracy chcą mieć zapewnione odpowiednie warunki?

Sporo udogodnień jest odpowiedzią na te potrzeby, jak np. ostatnie piętro biura, gdzie mamy dużą kuchnię, strefę relaksu z miejscem do gry. Firma stawia na kreatywność - to wiedzieliśmy od początku i nie mogliśmy tego zbagatelizować.

Jak wyglądały te początkowe konsultacje z Hybris? Jestem ciekawa, ile czasu zajął ten proces i jak przebiegał?

Trzeba przyznać, że świetnie wykorzystali swój potencjał do tego zadania, czyli stworzyli platformę internetową, na której pracownicy mogli się wypowiadać, wysyłać maile, wymieniać się wewnątrz firmy istotnymi informacjami. Do nas wnioski trafiały w formie uporządkowanej i nie ukrywam, że to była innowacja, która bardzo nam usprawniła pracę.

Czy jakieś ciekawe sugestie wypłynęły w ten sposób ze strony pracowników?

Przede wszystkim chcieli mieć bardzo dużo powierzchni, służącej do zapisywania i notowania pomysłów, złotych myśli. To było bardzo ważne od samego początku, a w trakcie projektowania nawet narastało. Założyliśmy, że każda część biura może się zmieniać, więc jeżeli będą chcieli gdzieś pisać - niech piszą, a my się będziemy zastanawiali, jak to rozwiązać. Nie chcieliśmy sztucznie wyznaczać miejsc, ograniczać. I to podejście wszystkim się spodobało. Można pisać po ścianach, ale też po szybach, tablicach magnetycznych.

Jakie największe wyzwania pojawiły się podczas projektowania? Zastaliście tu określone przestrzenie po domu towarowym. Czy trudno było je przearanżować na nowoczesne, funkcjonalne biuro?

Przyjęliśmy taki tryby działania, bardzo minimalnie ingerować w to miejsce. Ten budynek jest ważny dla Gliwiczan, przez wiele lat, praktycznie „od zawsze” był domem towarowym. Kilka lat temu przeszedł dużą modernizację. Nie chcieliśmy wojować z budynkiem, tylko wykorzystać jego potencjał. Zastaliśmy pomieszczenia zabudowane ścianami kartonowo-gipsowymi. Zaczęliśmy od „wyczyszczenia” pomieszczeń z wszystkich, wieloletnich naleciałości, odsłoniliśmy ceglane ściany. Z elewacji zdjęliśmy dużo reklam, banerów ze ścian i okien. I w tej chwili elewacja wygląda korzystnie.

Co jest bardziej interesujące jako dla architekta: praca nad istniejącym od dawna budynkiem, który trzeba dostosować do zupełnie innego celu niż służył dotychczas, czy też tworzenie budynku „od zera”?

Na pewno ciekawsza jest taka praca, ponieważ jest bardziej wymagająca, stawiająca wyzwania. Jest to trudniejsze, ale i efekt bardziej satysfakcjonujący. Taki budynek wymusza pewne kompromisy i trzeba sobie z tego zdawać sprawę od samego początku. Braliśmy to pod uwagę już od początku, czyli od momentu wyboru obiektu.

Dlaczego akurat Ikar został wybrany na siedzibę Hybris?

Firma miała swoje kryteria wyboru. Przede wszystkim biuro musi być w centrum miasta, bo taka jest polityka firmy globalnie. Zależy im, by ludzie mogli przyjeżdżać do pracy na rowerach, przychodzić pieszo. Duża powierzchnia też była ważnym kryterium. Poza tym budynek, jego potencjał, możliwość rozwoju, a w to się wplatał nasz pomysł – i w taki sposób wybraliśmy.

Czy długo trwały prace projektowe?

Najwięcej czasu zajął ten pierwszy etap konsultacji i ustaleń. Potem już pracowaliśmy szybko - stworzyliśmy koncepcję i działaliśmy! Był też reżim czasu. Koncepcja były wysyłana do siedziby firmy do akceptacji, uwzględnione zostały różne uwagi.

Ale chyba nie znalazły się w projekcie żadne kontrowersyjne elementy, do których można by mieć zastrzeżenia?

Wbrew pozorom wiele rzeczy, które w tej chwili wydają się oczywiste, budziły lęk. Założyliśmy np. obecność wielu roślin w tym biurze, wertykalnych ogrodów w dużym skupisku. Firma, która to wykonywała twierdzi, że jest to największe przedsięwzięcie tego typu w Polsce. Wprowadzenie kontenerów do wnętrza – to też budziło niepokój. Także pracownicy myśląc o biurze myśleli o pokojach, biurkach i typowym wyglądzie urzędu.

Pomysł na kontenery – skąd się wziął?

Kontenery są bardzo wdzięcznym materiałem do stosowania, kontrastującym, niespodziewanym w biurze. Fajnie było stworzyć przestrzeń niezależną, mniej typową jako miejsce spotkań czy rozmów…

Pracownicy hybris zajmowali wcześniej bardziej tradycyjne biuro, z wieloma gabinetami, pokojami. Jak przekonaliście ich do pracy w open space?

Wizualizacje, podsyłanie zdjęć biur Google, rzeczowa argumentacja. Fajnie, że ci ludzie są młodzi, elastyczni, kreatywni – ta atmosfera, jaka wytworzyła się podczas projektowania, bardzo nas podbudowywała. Duże powierzchnie, duże budżety – to praca odpowiedzialna, gdzie nie ma czasu na błędy. Odpowiadamy za komfort pracy ludzi. Nie projektujemy garaży na samochody, tylko biura, w których pracują ludzie, spędzający tu jedną trzecią życia. Oni muszą się w tym miejscu czuć dobrze.

Rozmawiała: Marzena Szulc | Biuro-kreacja.info


Więcej na ten temat:

- Biuro, które pokochali pracownicy

1 1 1 1 1 1 1 1 1 1
5.0